Zacznę może od tego, że po części rozumiem opinie innych o tej części. Rzeczywiście jest to jakby, krótka pauza pomiędzy całą resztą. Sadzę, że autorka dała nam w końcu złapać oddech, a przy okazji pozwoliła odpocząć przy bardziej "spokojnych" momentach. Nadal jest to napięcie wyczuwane w powietrzu, ale tym razem płyniemy po krótszym tekście, w którym jeszcze bardziej poznajemy naszych bohaterów, spędzamy wspólny czas i obserwujemy jakich zmian dokonały dotychczasowe sytuacje, wydarzenia i jak one na nich wpłynęły. Jest to również wprowadzenie do czegoś nowego z czym będziemy mieli styczność w kontynuacji. Uwielbiam i tak z całego serduszka! Bardzo szybko i przyjemnie czytało się te świąteczną i mroźniejszą aurę w naszym zaczarowanym niezwykłym świecie. Niecierpliwie przebieram nogami by zaraz siegnąć po kolejny tom i dać mu się pochłonąć całkowicie!